architektura krajobrazu, ogrody, rośliny i nie tylko
sobota, 18 grudnia 2010

Dziś mam przyjemność przedstawić bardzo ładną krzewinkę, która ostatnio także jest promowana przez producentów jako doskonała ozdoba bożonarodzeniowa. Na razie nie widziałam jej w sprzedaży masowej (marketowej) ale od lat jest ona dostępna w centrach ogrodniczych pośród innych roślin wrzosowatych.

 


 

Golteria pełzająca - Gaultheria procumbens pochodzi ze wschodniej części  Ameryki Północnej, jest odporna na niskie temperatury dlatego bardzo dobrze czuje się w naszych ogrodach. Jest niską ok 15 cm wysokości krzewinką, która rozrasta się dzięki podziemnym rozłogom, dobrze się więc sprawdza jako roślina zadarniająca. Liście ma zimozielone, odwrotniejajowate, skórzaste, ciemnozielone (zimą przebarwiają się na czerwono- brązowo). Kwiaty są małe, białe niepozorne. Bardzo ozdobne sa natomiast owoce, które pojawiają się późną jesienią. Są czerwone, okrągłe o średnicy ok. 1 cm i pozostają na roślinie do wiosny! Dodatkowym atutem jest to, że można je jeść, choć nie są zbyt smaczne (trzeba pamiętać aby nigdy nie jeść takich owoców jeżeli niedawno kupiliśmy kwiatka ponieważ w szkółkach wszystkie rośliny są traktowane całą masą środków chemicznych, aby rosły szybko i nie chorowały; jeśli roślinka jest już u nas długo i wiemy ''co dostała'' to możemy zabrać się za konsumpcję).

 

foto: Sten Porse, źródło: internet


Jak pisałam nie są owoce nie są zbyt smaczne ale mają prozdrowotne właściwości. Jako środek leczniczy wykorzystywana była przez północnoamerykańskich Indian. Często jedli jej jagody a na problemy trawienne przyrządzali ''górską herbatkę'' z liści. Oprócz tego palili jej suszone liście i żuli korzenie golterii. Okazuje się, że nie była to tylko kwestia wiary w jej lecznicze działanie ponieważ późniejsze badania wykazały, że rzeczywiście liście rośliny zawierają olejek z salicylanem metylu - związku o działaniu przeciwbólowym i odkażającym.

 

foto: John Delano, źródło: internet

 

Golteria nie jest rośliną wymagającą. Potrzebuje jedynie gleby kwaśnej i przepuszczalnej. Doskonale sprawdzi się więc na wrzosowisku, gdzie z czasem stworzy bardzo gęsty kobierzec błyszczących liści. Może rosnąć zarówno w cieniu jak i na słońcu.

Jeżeli chcemy zachować i wsadzić do gruntu roślinkę, którą kupiliśmy jako ozdobę bożonarodzeniową to po okresie świątecznym (w lutym) należy ją przestawić w nieco chłodniejsze miejsce i ograniczyć podlewanie a wiosną wysadzić do ogrodu.

czwartek, 16 grudnia 2010

Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie,
Bo zamieszkamy wśród ogrodów...
Znajdziemy powód, by być z sobą,
Albo będziemy bez powodu...

Artur Andrus, Żeby się sobą zauroczyć.

 

Najstarsze zachowane informacje na temat zakładania i uprawy ogrodów ozdobnych pochodzą z Bliskiego Wschodu. Były to przypuszczalnie wspaniałe, wręcz zapierające dech w piersiach konstrukcje stworzone dla władców i ich otoczenia.

Jest to oczywiście obraz bardzo subiektywny ponieważ z pewnością istniały także wówczas małe, być może przydomowe założenia ogrodowe, o których nie mamy informacji ze względu na  brak zachowania się pozostałości takich obiektów.

Pewne jest, że ludzie od zawsze dążyli do budowania wokół siebie pięknych przestrzeni, łączących architekturę i przyrodę. Miłość i uwielbienie tej drugiej przejawia się choćby w wyobrażeniach raju, które pojawiają się niemal we wszystkich kulturach, gdzie jest on kojarzony z enklawą spokoju, harmonii i piękna.


manuskrypt indyjski z XVIII w.; wyobrażenie niebiańskiego raju w tradycji islamskiej; miał składać się z czterech części na planie prostokąta

 


Hieronim Bosch ''Ogród Rozkoszy" - fragment tryptyku, wyobrażenie raju w tradycji           chrześcijańskiej

 

Wróćmy jednak do bardziej ziemskich przykładów. Opisując historię sztuki ogrodowej nie sposób nie wspomnieć o przykładzie z Bliskiego Wschodu a właściwie z samego Babilonu. Wiszące ogrody Semiramidy (nie wyjaśniono  dotąd skojarzenia z postacią Semiramidy) od wieków budzą podziw i ciekawość. Dowiadujemy się o nich z opisów Herodota, Strabona i Diodora Sycylijskiego. Jak to ze źródłami tego typu bywa nie poznajemy ich dokładnej lokalizacji ani szczegółowego opisu.

Powstało oczywiście wiele teorii na ten temat. Najbardziej rozpowszechniona mówi, iż powstały one za panowania Nabuchodonozora II w pierwszej połowie VI w p.n.e. Miał je ponoć zbudować dla swej żony Amytis, która bardzo tęskniła za bujną zielenią ojczystego kraju - Medii. Według tej teorii ogrody znajdowały w Babilonii między rzekami Tygrys i Eufrat (ok. 50 km od Bagdadu).

 


Ogród Sanheriba w Niniwie, 645 r.p.n.e.; płaskorzeźba z pałacu Assurbanipala, przedstawia ogród nawadniany akweduktem

 

Jeżeli ogrody rzeczywiście miałyby znajdować się w strefie tak gorącego, wręcz pustynnego klimatu, to z pewnością musiały być sztucznie nawadniane.  Musiał w takiej sytuacji istnieć system akweduktów, kanałów i studni, który doprowadzał do roślin wodę z Eufratu.

Wnioskuje się, na podstawie materiałów wykopaliskowych i źródeł pisanych, że ogrody nie były umieszczane na poziomie gruntu, lecz zakładano je na terasowych konstrukcjach (to też doskonale tłumaczy ich ''wiszący' charakter, na czym zależy badaczom).

Za odkrywcę prawdopodobnej lokalizacji Ogrodów odpowiedzialny jest niemiecki archeolog Koldewey, który na początku XX w. odkrył na terenie Babilonu obiekt który uznał za pozostałości Wiszących Ogrodów.

 


fundamenty odkryte w Babilonie

 

Fundamenty są bardzo masywne, ściany 12 wąskich komór wykonane z ciosanego kamienia, natomiast sklepienia z palonej cegły. W obrębie tego obiektu odkryto też dużą studnię. Ta lokalizacja nie została oczywiście nigdy dostatecznie potwierdzona, aby przyjąć ją za pewną.

Spekuluje się, iż nad sklepieniami piwnicznymi znajdowała się centralna budowla o konstrukcji tarasowej. Każdy poziom był izolowany smołą i powłoką ołowiu, na których znajdowała się warstwa odsączająca a następnie gruba (miąższośći 2 m) warstwa ziemi.

 

próba rekonstrukcji

 

próba rekonstrukcji

 

Co do roślinności jaka mogła by się tam znajdować to nie znalazłam żadnych wiarygodnych informacji, należy więc z dużym przymrużeniem oka traktować powyższe propozycje.

Jak już wspominałam teorii na temat Wiszących ogrodów powstało wiele. Jeżeli ta powyżej prezentowana kogoś nie przekonuje to mogę przytoczyć w skrócie inną, skrajnie odmienną, nowszą.

W 1993r. Stephane Dalley z Uniwersytetu Oxfordu dowodziła, że ogrody musiały się znajdować w Nineveh (w Iraku, niedaleko Mosulu) i że powstały w czasach asyryjskiego władcy Sennacheriba ok. 700 r. p.n.e.

Co do samego ich wyglądu to według badaczki Karen Polinger Foster z Uniwersytetu Yale, nie były one wcale monumentalnymi budowlami lecz swego rodzaju dywanami ''tkanymi z żywych kwiatów i krzewów. Prezentować je miano  oczom widzów pływające na wodzie i stą efekt zawieszenia.

 

Tak czy inaczej człowiek potrzebował i potrzebuje kontaktu z przyrodą. Ogrody dają nam często tą namiastkę raju i należy o tym pamiętać jeżeli przy dzisiejszych projektach.


wtorek, 07 grudnia 2010

Tak na dobry początek chciałabym wyjaśnić czym właściwie jest i jak powinien wyglądać projekt zieleni. Jest to o tyle ważne, że często potencjalny klient nie wie właściwie czego się spodziewać po spotkaniu z architektem krajobrazu i za co tak naprawdę ma mu zapłacić.

Skupię się tu oczywiście na projektach prywatnych czyli głównie ogrodach przydomowych, czasami zieleni przy firmie bądź innym obiekcie. Natomiast celowo pomijam zieleń miejską oraz inne duże zlecenia ze względu na zupełnie inny charakter ich prowadzenia oraz realizacji.

 


 

Dla kogo projekt?

Generalnie po projekt ogrodu powinny zgłosić się osoby, które nie mają ochoty, czasu bądź nie potrafią samodzielnie uporać się z otoczeniem domu. Muszą to być oczywiście ludzie, dla których efekt finalny, to znaczy wygląd ogrodu jest rzeczą istotną. Nie oszukujmy się bowiem, że dla każdego z nas jest to tak samo ważne. Jeżeli jest nam obojętne co będzie rosło dookoła to też ok. Wówczas im mniej ingerencji tym efekt może stać się ciekawszy, przyroda bowiem doskonale radzi sobie sama, a kształtowanie krajobrazu jest swego rodzaju wymysłem. Nic więc na siłę.

Do kogo po projekt?

Jeżeli jednak zdecydujemy sie na wizytę u 'specjalisty' to dowiedzmy się na ile on tym 'specjalistą" rzeczywiście jest. Architekt krajobrazu nie posiada co prawda żadnych państwowych uprawnień do wykonywania zawodu (to bardzo drażliwy temat wśród samych zainteresowanych, ponieważ obecnie 'projektowaniem ogrodów' zajmuje się każdy chętny) ale z pewnością ważne jest aby miał odpowiednie wykształcenie (najlepiej coś więcej niż kurs weekendowy :)) i oczywiście doświadczenie nie tylko przy komputerze czy biurku ale także z materiałem roślinnym. Jestem bowiem głęboko przekonana, że tylko wówczas można osiągnąć sukces.

Jak w każdej dziedzinie życia, tu także najlepiej zgłosić sie do kogoś z tzw. polecenia. Jeżeli nie mamy akurat takiej osoby to pozostaje nam najczęściej internet lub wizyta w biurze. Przed dokonaniem wyboru dobrze było by oczywiście obejrzeć choć kilka projektów wykonanych przez tą osobę wcześniej. Według mnie ważne  też w jaki sposób są one przedstawione graficznie, im większe zdolności plastyczne bądź lepsza obsługa programów komputerowych u architekta tym większa pewność, że otrzymacie to o co prosiliście. Wiem bowiem z doświadczenia, że większość klientów patrząc na projekt zieleni widzi tam tylko i wyłącznie większe i mniejsze zielone kółka. Koniecznie zastanówcie się także czy dobrze Wam się rozmawia z tą osobą, czy się rozumiecie. To bardzo ważne ponieważ projektant ma spełnić Wasze marzenia a nie narzucać głównie swoje rozwiązania. Efektem nie ma być dzieło sztuki (od tego mamy swoje konkursy), to będzie po prostu miejsce w którym musicie się dobrze czuć. Ma być piękne i dobrze zaprojektowane ale Wasze!

 


 

Jakie pytania powinien zadać nam architekt?

Przed spotkaniem powinniście zastanowić się czego właściwie oczekujecie. Czy chcecie projekt realizować samodzielnie czy zlecicie to firmie ogrodniczej? Do czego ma wam służyć ogród, czy będziecie w nim spędzać dużo czasu i czy macie czas i ochotę by się nim zajmować? Czy cenicie sobie prywatność a może chcecie widzieć sąsiadów. Czy w ogrodzie będą bawiły się dzieci a może przebywały zwierzęta? Jaki styl preferujecie nowoczesny, rustykalny, klasyczny...?Pytań jest oczywiście jeszcze masa ale przynajmniej na część z nich powinniście znać odpowiedź. To ułatwi dalszą współpracę i szybkie znalezienie tego co się Wam spodoba.

 

Co powinien zawierać projekt?

Podstawowy projekt zieleni wykonywany dla ogrodu prywatnego ma zazwyczaj formę zeszytu A4 i składa się z dwóch części: opisowej i graficznej.

W pierwszej zawarte powinny zostać wszystike istotne informacje dotyczące projektowanego terenu (jeżeli zachodzi taka potrzeba to wykonana zostaje inwentaryzacja zieleni), czasami umieszcza się tu informacje na temat zakładania ogrodu i pielęgnacji roślin. Obowiązkowo znajduje się tutaj spis wszystkich gatunków roślin użytych w projekcie z ich oznaczeniami umieszczonymi na planszach.

Część rysunkowa składa sie przede wszystkim z rzutów terenu rysowanych w odpowiedniej skali, często wykonywanych także w wersji kolorystycznej. Jeżeli opracowywany obszar charakteryzuje się dużą różnicą wysokości to znajdą się zapewne przekroje terenu, projekty murków oporowych. Dodatkowych , szczegółowych projektów (czasami wręcz architektonicznych) mogą wymagać też inne elementy które chcemy umieścić w ogrodzie: zbiorniki wodne, kaskady, altany, schody itp.

Dodatkowym elementem, który ułatwia przedstawienie pomysłów zawartych w projekcie są wizualizacje (wykonywane ręcznie bądź komputerowo), rysunki perspektywiczne, czy aksonometrie.

 


 

Teraz możecie zaczynać. Zakładanie ogrodu to całkiem przyjemna rzecz. Trzeba pamiętać jednak, że jest to 'żywy organizm' i jego budowa nigdy nie zostanie ukończona. Zawsze trzeba będzie coś zmienić, ulepszyć, poprawić czy usunąć. Zaczynając tą przygodę trzeba mieć tego świadomość


 



piątek, 03 grudnia 2010

Dziś kilka słów o innej roślince pokojowej, która wielu z Was także kojarzy się z okresem świątecznym ( choć kwitnie po prostu w zimie, niekoniecznie w grudniu).

 

foto: Dwight Sipler, źródło: internet

 

Roślina ta potocznie nazywana jest Grudnikiem, Szlumbergerą, Zygokaktusem lub Kaktusem Bożonarodzeniowym. Jej prawidłowa nazwa botaniczna to Schlumbergera truncata - szlumbergera ucięta (wcześniej sklasyfikowana była jako Zygocactus truncatus, więc taka nazwa jeszcze często się pojawia).

 

foto: Frank Vincentz, źródło: internet

 

Szlumbergera pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej. W środowisku naturalnym wyróżnionych zostało jej 6 gatunków.

Nasza roślinka należy też do rodziny kaktusowatych, choć patrząc na nią w czasie kwitnienia możemy mieć wątpliwości. W stanie naturalnym szlumbergery są epifitami (roślinami rosnącymi na pędach i konarach innych, większych roślin, które wykorzystują jako podpory, nie są jednak pasożytami). Spotyka sie je na konarach drzew tropikalnych lub między skałami (niestety nie mam zdjęcia, jak prezentuje się bezpośrednio w Brazylii więc jeśli ktoś chce się podzielić to zapraszam do przesyłania zdjęć).

 

foto: Maja Dumat, źródło: internet

 

Budowa

Roślina ma pokrój zwisający a jej pędy są mocne i złożone z kilkucentymetrowych segmentów. Szlumbergera kwitnie na końcach pędów, na najmłodszych członach, a kwiaty pojawiają się właśnie w okresie zimowym. Jest ich wówczas bardzo dużo i maja bardzo intensywne kolory. Istnieją odmiany o kwiatach czerwonych, różowych, fioletowych, białych, kremowych i żółtych. Charakterystyczna jest złożona budowa samego kwiatu. Są one promienisto grzbieciaste z mocno odgiętymi do tyłu płatkami (podobne np. do kwiatów fuksji). Jest najbardziej charakterystyczna cecha odróżniająca nasz Grudnik od niezwykle do niego podobnego kaktusa wielkanocnego (Ripsalidopsis graeseri) z którym wielokrotnie jest mylony. O nim może jednak więcej wiosną.

 

 

foto: Steve Brand, źródło: internet

 

Uprawa

Szlumbergera jest łatwa w uprawie. Lubi miejsca wilgotne i jasne. Latem nie należy jej jednak narażać na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Należy jej zapewnić lekkie przepuszczalne podłoże z dodatkiem torfu i piasku i systematycznie podlewać (nie za mocno ale nie może być przeschnięta). Rośliny niezbyt dobrze tolerują twardą wodę.

W okresie wzrostu dobrze jest zasilać roślinę nawozem. W tym czasie można ja wystawić na zewnątrz, pamiętając jednak by nie stała bezpośrednio na słońcu i nie miała zbyt mokro (jeśli dużo pada).

Jeżeli chcemy aby pąki kwiatowe ładnie rozkwitły musimy zapewnić jej temperaturę ok. 20 oC.

Po kwitnieniu roślina przechodzi w stan spoczynku i trzeba jej wówczas zapewnić nieco niższą temperaturę (najlepiej poniżej 15oC) i ograniczyć podlewanie. Jeżeli kwiat wymaga przesadzenia (co kilka lat) to należy to zrobić właśnie teraz.

Kwiaty nie lubią przestawiania i obracania doniczek (aby równo rosły), czasami dość długo przyzwyczajają sie do miejsca.


Życzę powodzenia w uprawie!

 

 

foto: Nino Barbieri, źródło: internet