architektura krajobrazu, ogrody, rośliny i nie tylko
czwartek, 16 grudnia 2010

Gdzie nie spojrzymy będzie ładnie,
Bo zamieszkamy wśród ogrodów...
Znajdziemy powód, by być z sobą,
Albo będziemy bez powodu...

Artur Andrus, Żeby się sobą zauroczyć.

 

Najstarsze zachowane informacje na temat zakładania i uprawy ogrodów ozdobnych pochodzą z Bliskiego Wschodu. Były to przypuszczalnie wspaniałe, wręcz zapierające dech w piersiach konstrukcje stworzone dla władców i ich otoczenia.

Jest to oczywiście obraz bardzo subiektywny ponieważ z pewnością istniały także wówczas małe, być może przydomowe założenia ogrodowe, o których nie mamy informacji ze względu na  brak zachowania się pozostałości takich obiektów.

Pewne jest, że ludzie od zawsze dążyli do budowania wokół siebie pięknych przestrzeni, łączących architekturę i przyrodę. Miłość i uwielbienie tej drugiej przejawia się choćby w wyobrażeniach raju, które pojawiają się niemal we wszystkich kulturach, gdzie jest on kojarzony z enklawą spokoju, harmonii i piękna.


manuskrypt indyjski z XVIII w.; wyobrażenie niebiańskiego raju w tradycji islamskiej; miał składać się z czterech części na planie prostokąta

 


Hieronim Bosch ''Ogród Rozkoszy" - fragment tryptyku, wyobrażenie raju w tradycji           chrześcijańskiej

 

Wróćmy jednak do bardziej ziemskich przykładów. Opisując historię sztuki ogrodowej nie sposób nie wspomnieć o przykładzie z Bliskiego Wschodu a właściwie z samego Babilonu. Wiszące ogrody Semiramidy (nie wyjaśniono  dotąd skojarzenia z postacią Semiramidy) od wieków budzą podziw i ciekawość. Dowiadujemy się o nich z opisów Herodota, Strabona i Diodora Sycylijskiego. Jak to ze źródłami tego typu bywa nie poznajemy ich dokładnej lokalizacji ani szczegółowego opisu.

Powstało oczywiście wiele teorii na ten temat. Najbardziej rozpowszechniona mówi, iż powstały one za panowania Nabuchodonozora II w pierwszej połowie VI w p.n.e. Miał je ponoć zbudować dla swej żony Amytis, która bardzo tęskniła za bujną zielenią ojczystego kraju - Medii. Według tej teorii ogrody znajdowały w Babilonii między rzekami Tygrys i Eufrat (ok. 50 km od Bagdadu).

 


Ogród Sanheriba w Niniwie, 645 r.p.n.e.; płaskorzeźba z pałacu Assurbanipala, przedstawia ogród nawadniany akweduktem

 

Jeżeli ogrody rzeczywiście miałyby znajdować się w strefie tak gorącego, wręcz pustynnego klimatu, to z pewnością musiały być sztucznie nawadniane.  Musiał w takiej sytuacji istnieć system akweduktów, kanałów i studni, który doprowadzał do roślin wodę z Eufratu.

Wnioskuje się, na podstawie materiałów wykopaliskowych i źródeł pisanych, że ogrody nie były umieszczane na poziomie gruntu, lecz zakładano je na terasowych konstrukcjach (to też doskonale tłumaczy ich ''wiszący' charakter, na czym zależy badaczom).

Za odkrywcę prawdopodobnej lokalizacji Ogrodów odpowiedzialny jest niemiecki archeolog Koldewey, który na początku XX w. odkrył na terenie Babilonu obiekt który uznał za pozostałości Wiszących Ogrodów.

 


fundamenty odkryte w Babilonie

 

Fundamenty są bardzo masywne, ściany 12 wąskich komór wykonane z ciosanego kamienia, natomiast sklepienia z palonej cegły. W obrębie tego obiektu odkryto też dużą studnię. Ta lokalizacja nie została oczywiście nigdy dostatecznie potwierdzona, aby przyjąć ją za pewną.

Spekuluje się, iż nad sklepieniami piwnicznymi znajdowała się centralna budowla o konstrukcji tarasowej. Każdy poziom był izolowany smołą i powłoką ołowiu, na których znajdowała się warstwa odsączająca a następnie gruba (miąższośći 2 m) warstwa ziemi.

 

próba rekonstrukcji

 

próba rekonstrukcji

 

Co do roślinności jaka mogła by się tam znajdować to nie znalazłam żadnych wiarygodnych informacji, należy więc z dużym przymrużeniem oka traktować powyższe propozycje.

Jak już wspominałam teorii na temat Wiszących ogrodów powstało wiele. Jeżeli ta powyżej prezentowana kogoś nie przekonuje to mogę przytoczyć w skrócie inną, skrajnie odmienną, nowszą.

W 1993r. Stephane Dalley z Uniwersytetu Oxfordu dowodziła, że ogrody musiały się znajdować w Nineveh (w Iraku, niedaleko Mosulu) i że powstały w czasach asyryjskiego władcy Sennacheriba ok. 700 r. p.n.e.

Co do samego ich wyglądu to według badaczki Karen Polinger Foster z Uniwersytetu Yale, nie były one wcale monumentalnymi budowlami lecz swego rodzaju dywanami ''tkanymi z żywych kwiatów i krzewów. Prezentować je miano  oczom widzów pływające na wodzie i stą efekt zawieszenia.

 

Tak czy inaczej człowiek potrzebował i potrzebuje kontaktu z przyrodą. Ogrody dają nam często tą namiastkę raju i należy o tym pamiętać jeżeli przy dzisiejszych projektach.


wtorek, 07 grudnia 2010

Tak na dobry początek chciałabym wyjaśnić czym właściwie jest i jak powinien wyglądać projekt zieleni. Jest to o tyle ważne, że często potencjalny klient nie wie właściwie czego się spodziewać po spotkaniu z architektem krajobrazu i za co tak naprawdę ma mu zapłacić.

Skupię się tu oczywiście na projektach prywatnych czyli głównie ogrodach przydomowych, czasami zieleni przy firmie bądź innym obiekcie. Natomiast celowo pomijam zieleń miejską oraz inne duże zlecenia ze względu na zupełnie inny charakter ich prowadzenia oraz realizacji.

 


 

Dla kogo projekt?

Generalnie po projekt ogrodu powinny zgłosić się osoby, które nie mają ochoty, czasu bądź nie potrafią samodzielnie uporać się z otoczeniem domu. Muszą to być oczywiście ludzie, dla których efekt finalny, to znaczy wygląd ogrodu jest rzeczą istotną. Nie oszukujmy się bowiem, że dla każdego z nas jest to tak samo ważne. Jeżeli jest nam obojętne co będzie rosło dookoła to też ok. Wówczas im mniej ingerencji tym efekt może stać się ciekawszy, przyroda bowiem doskonale radzi sobie sama, a kształtowanie krajobrazu jest swego rodzaju wymysłem. Nic więc na siłę.

Do kogo po projekt?

Jeżeli jednak zdecydujemy sie na wizytę u 'specjalisty' to dowiedzmy się na ile on tym 'specjalistą" rzeczywiście jest. Architekt krajobrazu nie posiada co prawda żadnych państwowych uprawnień do wykonywania zawodu (to bardzo drażliwy temat wśród samych zainteresowanych, ponieważ obecnie 'projektowaniem ogrodów' zajmuje się każdy chętny) ale z pewnością ważne jest aby miał odpowiednie wykształcenie (najlepiej coś więcej niż kurs weekendowy :)) i oczywiście doświadczenie nie tylko przy komputerze czy biurku ale także z materiałem roślinnym. Jestem bowiem głęboko przekonana, że tylko wówczas można osiągnąć sukces.

Jak w każdej dziedzinie życia, tu także najlepiej zgłosić sie do kogoś z tzw. polecenia. Jeżeli nie mamy akurat takiej osoby to pozostaje nam najczęściej internet lub wizyta w biurze. Przed dokonaniem wyboru dobrze było by oczywiście obejrzeć choć kilka projektów wykonanych przez tą osobę wcześniej. Według mnie ważne  też w jaki sposób są one przedstawione graficznie, im większe zdolności plastyczne bądź lepsza obsługa programów komputerowych u architekta tym większa pewność, że otrzymacie to o co prosiliście. Wiem bowiem z doświadczenia, że większość klientów patrząc na projekt zieleni widzi tam tylko i wyłącznie większe i mniejsze zielone kółka. Koniecznie zastanówcie się także czy dobrze Wam się rozmawia z tą osobą, czy się rozumiecie. To bardzo ważne ponieważ projektant ma spełnić Wasze marzenia a nie narzucać głównie swoje rozwiązania. Efektem nie ma być dzieło sztuki (od tego mamy swoje konkursy), to będzie po prostu miejsce w którym musicie się dobrze czuć. Ma być piękne i dobrze zaprojektowane ale Wasze!

 


 

Jakie pytania powinien zadać nam architekt?

Przed spotkaniem powinniście zastanowić się czego właściwie oczekujecie. Czy chcecie projekt realizować samodzielnie czy zlecicie to firmie ogrodniczej? Do czego ma wam służyć ogród, czy będziecie w nim spędzać dużo czasu i czy macie czas i ochotę by się nim zajmować? Czy cenicie sobie prywatność a może chcecie widzieć sąsiadów. Czy w ogrodzie będą bawiły się dzieci a może przebywały zwierzęta? Jaki styl preferujecie nowoczesny, rustykalny, klasyczny...?Pytań jest oczywiście jeszcze masa ale przynajmniej na część z nich powinniście znać odpowiedź. To ułatwi dalszą współpracę i szybkie znalezienie tego co się Wam spodoba.

 

Co powinien zawierać projekt?

Podstawowy projekt zieleni wykonywany dla ogrodu prywatnego ma zazwyczaj formę zeszytu A4 i składa się z dwóch części: opisowej i graficznej.

W pierwszej zawarte powinny zostać wszystike istotne informacje dotyczące projektowanego terenu (jeżeli zachodzi taka potrzeba to wykonana zostaje inwentaryzacja zieleni), czasami umieszcza się tu informacje na temat zakładania ogrodu i pielęgnacji roślin. Obowiązkowo znajduje się tutaj spis wszystkich gatunków roślin użytych w projekcie z ich oznaczeniami umieszczonymi na planszach.

Część rysunkowa składa sie przede wszystkim z rzutów terenu rysowanych w odpowiedniej skali, często wykonywanych także w wersji kolorystycznej. Jeżeli opracowywany obszar charakteryzuje się dużą różnicą wysokości to znajdą się zapewne przekroje terenu, projekty murków oporowych. Dodatkowych , szczegółowych projektów (czasami wręcz architektonicznych) mogą wymagać też inne elementy które chcemy umieścić w ogrodzie: zbiorniki wodne, kaskady, altany, schody itp.

Dodatkowym elementem, który ułatwia przedstawienie pomysłów zawartych w projekcie są wizualizacje (wykonywane ręcznie bądź komputerowo), rysunki perspektywiczne, czy aksonometrie.

 


 

Teraz możecie zaczynać. Zakładanie ogrodu to całkiem przyjemna rzecz. Trzeba pamiętać jednak, że jest to 'żywy organizm' i jego budowa nigdy nie zostanie ukończona. Zawsze trzeba będzie coś zmienić, ulepszyć, poprawić czy usunąć. Zaczynając tą przygodę trzeba mieć tego świadomość


 



piątek, 03 grudnia 2010

Dziś kilka słów o innej roślince pokojowej, która wielu z Was także kojarzy się z okresem świątecznym ( choć kwitnie po prostu w zimie, niekoniecznie w grudniu).

 

foto: Dwight Sipler, źródło: internet

 

Roślina ta potocznie nazywana jest Grudnikiem, Szlumbergerą, Zygokaktusem lub Kaktusem Bożonarodzeniowym. Jej prawidłowa nazwa botaniczna to Schlumbergera truncata - szlumbergera ucięta (wcześniej sklasyfikowana była jako Zygocactus truncatus, więc taka nazwa jeszcze często się pojawia).

 

foto: Frank Vincentz, źródło: internet

 

Szlumbergera pochodzi z Ameryki Południowej i Środkowej. W środowisku naturalnym wyróżnionych zostało jej 6 gatunków.

Nasza roślinka należy też do rodziny kaktusowatych, choć patrząc na nią w czasie kwitnienia możemy mieć wątpliwości. W stanie naturalnym szlumbergery są epifitami (roślinami rosnącymi na pędach i konarach innych, większych roślin, które wykorzystują jako podpory, nie są jednak pasożytami). Spotyka sie je na konarach drzew tropikalnych lub między skałami (niestety nie mam zdjęcia, jak prezentuje się bezpośrednio w Brazylii więc jeśli ktoś chce się podzielić to zapraszam do przesyłania zdjęć).

 

foto: Maja Dumat, źródło: internet

 

Budowa

Roślina ma pokrój zwisający a jej pędy są mocne i złożone z kilkucentymetrowych segmentów. Szlumbergera kwitnie na końcach pędów, na najmłodszych członach, a kwiaty pojawiają się właśnie w okresie zimowym. Jest ich wówczas bardzo dużo i maja bardzo intensywne kolory. Istnieją odmiany o kwiatach czerwonych, różowych, fioletowych, białych, kremowych i żółtych. Charakterystyczna jest złożona budowa samego kwiatu. Są one promienisto grzbieciaste z mocno odgiętymi do tyłu płatkami (podobne np. do kwiatów fuksji). Jest najbardziej charakterystyczna cecha odróżniająca nasz Grudnik od niezwykle do niego podobnego kaktusa wielkanocnego (Ripsalidopsis graeseri) z którym wielokrotnie jest mylony. O nim może jednak więcej wiosną.

 

 

foto: Steve Brand, źródło: internet

 

Uprawa

Szlumbergera jest łatwa w uprawie. Lubi miejsca wilgotne i jasne. Latem nie należy jej jednak narażać na bezpośrednie działanie promieni słonecznych.

Należy jej zapewnić lekkie przepuszczalne podłoże z dodatkiem torfu i piasku i systematycznie podlewać (nie za mocno ale nie może być przeschnięta). Rośliny niezbyt dobrze tolerują twardą wodę.

W okresie wzrostu dobrze jest zasilać roślinę nawozem. W tym czasie można ja wystawić na zewnątrz, pamiętając jednak by nie stała bezpośrednio na słońcu i nie miała zbyt mokro (jeśli dużo pada).

Jeżeli chcemy aby pąki kwiatowe ładnie rozkwitły musimy zapewnić jej temperaturę ok. 20 oC.

Po kwitnieniu roślina przechodzi w stan spoczynku i trzeba jej wówczas zapewnić nieco niższą temperaturę (najlepiej poniżej 15oC) i ograniczyć podlewanie. Jeżeli kwiat wymaga przesadzenia (co kilka lat) to należy to zrobić właśnie teraz.

Kwiaty nie lubią przestawiania i obracania doniczek (aby równo rosły), czasami dość długo przyzwyczajają sie do miejsca.


Życzę powodzenia w uprawie!

 

 

foto: Nino Barbieri, źródło: internet

poniedziałek, 29 listopada 2010

Zima przyszła na całego, tak więc Poisencja nazywana popularnie Gwiazdą Betlejemską zawitała w naszych domach.

Dla tych którzy się jeszcze nie zdecydowali mała notka informacyjna.

 

foto: Andre Karwath, źródło internet

 

Tak bardziej fachowo to mamy tu do czynienia z krzewem z rodziny wilczomleczowatych, czyli Euphorbia pulcherrima - wilczomlecz nadobny zwany też poisencją nadobną.

Używana najczęściej w Polsce, potoczna nazwa jest po prostu związana z okresem kwitnienia rośliny, przypadającym na okres świąteczny (jeśli jej oczywiście w tym pomożemy).

Roślina pochodzi z Meksyku i Ameryki Centralnej. Krzew występując w stanie naturalnym osiąga wysokość do 4 m i ma nieregularny dość luźny pokrój. Mi osobiście przypomina naszą azalię wielkokwiatową (choć z bliska nie widziałam więc może się mylę). Jak łatwo się domyślić zupełnie nie przypomina tych małych kolorowych kwiatków, które oferują nam sprzedawcy. Tak czy inaczej to ta sama roślina.

Materiał oferowany w sklepach to oczywiście starannie wyselekcjonowane przez producentów odmiany, które oprócz walorów estetycznych muszą spełniać liczne warunki jak dobre znoszenie transportu, czy odporność na wysokie bądź niskie temperatury itp. Tak czy inaczej nas jako potencjalnych nabywców najbardziej interesuje ich wygląd.

 

foto: Frank Vincentz, źródło: internet, to akurat przykład z Kuby

 

Wracając do pochodzenia Poisencji. Krzew z Meksyku został przywieziony do Stanów Zjednoczonych i tam z czasem stał się bardzo popularnym symbolem Świąt a jak to zwykle bywa, moda z Ameryki dotarła też do Europy w tym także niedawno do Polski.

 

To teraz kilka rad dla tych , którzy zdecydowali się na zakup

1. Przy zakupie należy sprawdzić czy roślina jest w dobrym stanie. Czy nie jest zwiędnięta i nie traci liści, nie żółknie. Ważne też aby w sklepie nie było zbyt zimno i nie było przeciągów (np. gdy stoi przy drzwiach w małej kwiaciarni). Jak już wszystko jest ok. to kupujemy.

Wiem, że to skomplikowane, ale jeżeli roślina zmarzła to w ciągu tygodnia czy dwóch straci wszystkie liście i po niej :)

2. Tak więc jak już kupiliśmy to teraz zabieramy do domu. Najlepiej nie kupować roślin gdy jest bardzo zimno na dworze ( ale to przecież grudzień), dlatego  ważne aby na czas transportu zapakować ją szczelnie , najlepiej w papier. Jeżeli o to nie zadbamy to efekt będziemy mieli jak w punkcie powyżej.

3. No jak już jesteśmy w domu to stawiamy ją w jakimś miłym jasnym miejscu i systematycznie podlewamy (nie wolno jej zalewać zbyt mocno). Poisencja lubi dużą wilgotność powietrza, więc z dala od kaloryfera i temperaturę ok. 20oC. Jeżeli będzie się znajdowała  w pomieszczeniu, w którym bardzo długo pali się światło to przekwitnie nieco szybciej, niż ta która przez więcej godzin w ciągu doby przebywa w ciemności.

4. Roślinka ma się dobrze, aż w okolicach lutego zacznie gubić liście ( czasami szybciej czasami później to zależy od odmiany, warunków w domu i wielu innych) ale bez paniki. To zjawisko zupełnie naturalne. Roślina przechodzi teraz w stan spoczynku, aby jej to ułatwić przycinamy pędy na wysokość ok. 20 cm i stawiamy w chłodne (ok. 14oC), źle oświetlone miejsce. Zapominamy teraz o naszym kwiatku na jakieś 6-8 tygodni.

5. Zakładam, że już się za nią stęskniliście. Jest mniej więcej początek maja. Wyciągamy naszą Gwiazdę i przesadzamy do większej doniczki (większej o jeden rozmiar). Od tej pory bardzo o nią dbamy, regularnie podlewamy, zapewniamy dużo światła (ale nie bezpośrednio na ostrym słońcu) i zasilamy systematycznie odpowiednim nawozem. Roślinka jest zadowolona i pięknie się rozrasta, a dzięki marcowemu przycięciu będzie teraz szersza niż w zeszłym roku.

6. Jeżeli mamy odpowiednie warunki to na okres letni możemy ją wystawić do ogrodu. Nie umieszczamy jej oczywiście w pełnym słońcu. Pamiętajmy jednak, że pod koniec sierpnia lepiej wstawić ją z powrotem do domu bo noce robią się już zimne.

7. Roślinka ma się świetnie (mam nadzieję) i wypuściła dużo nowych liści i pędów. Tak nam radośnie czas wspólnie płynie, aż przychodzi jesień. Jeżeli jesteśmy cierpliwi i chcemy osiągnąć pełny sukces to pod koniec października (jeśli chcemy zdążyć na święta) musimy zacząć skracać naszej Gwieździe dzień. Oznacza to, że nie możemy pozwolić aby była oświetlana dłużej niż 8-9 godzin na dobę (chodzi nawet o sztuczne światło żarówki). Tak więc ustawiamy ją w pomieszczeniu w którym po zmroku nie pali się światło lub codziennie zasłaniamy ją ok. godz. 16 i odkrywamy rano. Można to robić np. kartonem (chyba, że ktoś ma lepszy pomysł). Temperatura optymalna to 20oC.

Zabieg ten ma służyć umożliwieniu zawiązania przez roślinę kwiatów i ładnego wybarwienia podkwiatków. W przeciwnym razie roślinka będzie rosła nadal ale będzie cała zielona.

8. Koniec. Nasz cel osiągnięty. Do następnego roku!

 

źródło: internet

 

Kilka uwag na koniec

Poisencja hodowana w domu dłużej na pewno będzie miała nieco inny pokrój niż ta ze sklepu, wynika to z faktu, że producenci stosują nie tylko bardzo silne cięcie ale także retardanty wzrostu dzięki czemu rośliny są mniejsze i bardziej zagęszczone.

Prawdopodobnie wybarwienie podkwiatków w domu będzie nieco mniej intensywne.

Uwaga na sok rośliny, który wypływa z uszkodzonych pędów. Jest on przypuszczalnie trujący a na pewno silnie drażniący, dlatego podczas przycinania rośliny wskazane zakładanie rękawiczek ochronnych.

Co jest źle?

- żółknięcie i opadanie liści → objawy przechłodzenia

- opadają dolne partie liści , zwijają się i usychają → zbyt gorąco i sucho

- liście zniekształcone i lepkie → mszyce

- białe, małe muszki na dolnej stronie liścia → mączlik szklarniowy

 

Odmiany

Jak w całej branży ogrodniczej także i tutaj producenci co roku prześcigają się w stworzeniu nowych odmian. Poniżej kilka przykładów.

♦ Premium - najpopularniejsza odmiana o naturalnie niskim wzroście, tworzy przykwiatki w kolorach: białym, kremowym, różowym oraz dwubarwne

♦ Prestige - pędy odporne na łamanie, ciemne liście i błyszczące przykwiatki

♦ Freedom - odmiana wczesna, czerwona i pomarańczowa

♦ Primero - dobrze znoszą wysoką temperaturę

♦ Jester - rośliny z tej serii mają liście i przykwiatki skierowane do góry i trochę przypominają kwiat tulipana, są czerwone różowe i dwubarwne

♦ Winter Rose - o charakterystycznym kształcie przykwiatków, które przypominająkwiat mocno rozwiniętej rózy, występują czerwone i białe

 

foto: Max Wahrahaftig, źródło: internet

 

foto: Max Wahrahaftig, źródło: internet

 

foto: Max Wahrahaftig, źródło: internet

piątek, 26 listopada 2010

Witam serdecznie wszystkich nowych czytelników.

Za oknem szaro i pada. Człowiek nie ma ochoty wystawić nosa za drzwi  (a przecież jeszcze niedawno było tak pięknie), właściwie to nawet wyjść spod kołdry. Popracować jednak by wypadało .Żeby usprawiedliwić swoje bezowocne tkwienie przed monitorem postanowiłam zabrać się za blog i  w ten właśnie nieoczekiwany  sposób listopad wyzwolił we mnie siły do zrealizowania swoich planów.

Z rozpoczęciem pisania tutaj nosiłam się już oczywiście jakiś czas, ale jakoś tak nie szło.

Skoro jednak się udało to zapraszam wszystkich interesujących się szeroko rozumianą architekturą krajobrazu, ogrodami oraz zieleniną wszelaką. Może znajdziecie u mnie coś inspirującego.

Postaram się zamieścić tu dużą dawkę informacji praktycznych i nie tylko. Jako że od paru lat, będąc architektem krajobrazu, zajmuję się tym tematem zawodowo, to polecam wiadomości z pierwszej ręki. Nie ukrywam, że robię to także dla swoich klientów aby mogli w każdej chwili odświeżyć sobie to o czym rozmawialiśmy, a pewnie też dowiedzieć się czegoś nowego.

Mam nadzieję, że czasami uda mi się także poruszyć tematy dotyczące architektury krajobrazu tej szeroko rozumianej, a nie sprowadzonej do  projektowania i zakładania ogrodów (choć takie zagadnienia przypuszczalnie nie zainteresują wielu).

Jeżeli komuś nie wystarczą jednak informacje okołoogrodowe i chciałby wejść z projektami do wnętrza domu to zapraszam serdecznie na bliźniaczy blog, prowadzony z resztą przez mojego męża (tam już tylko o architekturze) www.czarnekreski.blox.pl

Zapraszam do czytania i komentowania

 

Pozdrawiam i miłej lektury

Kasia

1 ... 6 , 7